wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział V część kartki

~~Oczami Rydiana~~
Siedze i myśle załamany co Viką. Następna zagadka nie do zrozumienia tyle czasu nad nią spędzam a każda setna się liczy.
śmierć śmiercią życie życiem jeśli ci nie miłe zniszcz tą kartkę a jak na odwrót część następną masz na dole...
I tu jest zerwane na pół. Patrze na zegar czasu 3 godziny od 18:30 która nadeszła. Trzy wskazówki na dole wskazujące nie tylko godzine ale i schody kamienne lecz piękne. Schodze z 468 stopni w dół. A na drzwiach wyglądających na średniowieczne. Z wydrapanym napisem
R-5 L-3 F-1
Przepisuje do notatnika i wchodze. Chodze po korytarzach są naprawde straszne. Nagle naciskam kamienną płyte która była niewidoczna przedemną otwierają sie zapadnie troche więkrze niż moje stopy. Wiem, że nie moge, wiem, że to niebezpieczne ale one miały coś w sobie, że i tak wsadziłem nogę. Coś mnie chwyta za nią i ciągnie, upadłem po pewnym czasie chwyta za drógą ze zdwojoną mocą. Chciałem zacząć krzyzeć o pomoc ale strach zrobił swoje. Chwytam się dywanu ale to tylko pogorszyło sprawe bo sześć zapadni się połączyło tym razem chwyciło mi rękę. Mimo swojej osobowości pierwszy raz czułem się tak bezradnie. Spadam w dół i chodze korytarzami wydaje mi się, że robie kółko bo obok  3raz jest ten sam obraz gdy nagle skręcam w prawo i widze strzałki z napisami:
-ight
-ront
-eft
Patrze na notkę i przykładam, Wiem ! Wrzeszcze - rozwiązałem!
Right-5 Left-3 Front-1
Ide zgodnie ze wskazówką
Ale skoro 5 razy prawo i potem cofać się w lewo albo te kotytarze się kręcą i dlatego mijałem kilka razy ten obraz albo jestem ciotą i niewiem co robić. Dochodze do końca czyli raz do przodu  idę gdy korytarz zatrzymuje się w połowie między dwoma innymi korytarzami i oddzielającą ją ścianą. Przeciskam się prawym ale nagle mechanizm obrotowy się odciął i zaczął kręcić w lewo, i zaczyna mnie miażdżyć. Wychodze prawie bez szwanku ale ściany "chwyciły" mi rękę usłyszałem tylko jak łamie mi się kość zaczynam ją gwałtownie wyciągać udało mi się po minucie czy dwóch. Robie szybki krok w stronę przeciwnego korytarza opieram się i "ześlizguję się" po ścianie. Łzy pociekły mi z oczu. Jedyne co robie to czytam następną kartkę z zagadką.
Czas w miejscu stanąć może. Tam gdzie syf jak w oborze.

11 komentarzy: