Wstałem dość wcześnie bo o 11:00 (była sobota). Mam ochotę na grzanki z dżemem. Schodzę na dół wkładam chleb i czekam aż wyskoczą, mijają 2 minuty, 3 minuty,4, nachylam głowę... a po chwili gorący chleb uderza mnie w twarz. Wrzasnąłem z bólu. Płukam zimną wodą, po czym podchodzę do lustra i patrzę czy został jakiś ślad. Miałem średniej wielkości czerwoną plamę na lewym skraju czoła. Biegnę na górę. Pukam do drzwi pokoju Viktori.
-Proszę wchodzić.-Mówi dziewczyna
Wchodzę do pokoju rozglądam się, biegnę do szuflady, biorę grzebyk i idę się uczesać tak by blizny nie bylo widać. Z tego co widziałem dziewczyna tylko mnie zignorowała.
-Ross po co wlazłeś mi do pokoju???- Pyta Viktora schodząc ze schodów czesząc się szczotką pożyczoną od Rydel bo swojej zapomniała zabrać.
-A nic nic.- Odpowiada Ross
-Ross!- patrzy na niego złowrogo
-Co??
-Po co mi tam właziłeś.-mówi dziewczyna.
-A tylko coś sprawdzić.
-Gorący chleb uderzył cię w głowę?!
-Prr.. Nie- Odpowiada dość podejrzliwie.
-To czemu opiekacz do chleba jest podłączony do prądu, a Rydian, Ell, Rydel i reszta twojego rodzeństwa jeszcze śpią.-mówi
-No ok. Ale skąd wzięłaś tą szczotkę skoro Delly jeszcze śpi??
-Pożyczyłam.-mówiąc to podeszła do Ross'a i zaczęła mu opatrywać ranę tak by nie była widoczna
-Yhy...
-Dobra, dobra już ją odkładam.
-Wisi mi to. I tak jej to powiem ,że ją wzięłaś bez pozwolenia.
-Ross... - Powiedziała słodko i ucałowała czoło na znak, że skończyła opatrunek.
-Dobra.-ulitowałem się nad nią, w sumie chciałem ją odbić Rydianowi.
Kilka godzin później zabolało jak cholera a co najgorsze jedliśmy wtedy obiad. Znów wrzasnąłem i podniosłem gwałtownie ręce do czoła, lecz łokciem zahaczyłem o talerz który wyleciał w powietrze spadł na ziemie Rossbił się a spaghetti które jadłem spadło na ukochaną sukienkę Rydel.
-Ross moja ulubiona sukienka
-Jaa- ja przepraszam nie chciałem, odkupię ci ją..
-Gdzie?? Ona była szyta na zamówienie.
-No to dam ci pieniądze i pójdziesz, uszyją ci nową.
-Zamknięto ten zakład. Bo jedyny pracownik, starszy pan który tam pracował ukłuł się igłą w żyłę tą co masz pod nadgarstkiem, stracił równowagę spadł a ręka w którą się ukuł nadział się na nóż który stał na podpórce obok niego.-opisała dokładnie Delly.
-Hm-Ross wzruszył ramionami i olał to po chamsku
-ROSS!!!
-Wiesz co chodź Rydel może przejdziemy się porobimy coś razem poplotkujemy a może mały shopping.-zaproponowała Viki.
-Dobrze-odpowiedziała smutnym głosem
~~Oczami Viktorii~~
Wstałam o 6:00, śnił mi się straszny koszmar otrząsnęłam i zasnęłam ponownie. Tym razem wstałam o 10:39
Popatrzyłam na półkę z książkami, ziewnęłam ze zmęczenia po czym podeszłam do półki z książkami chciałam sobie coś czytnąć jak co rano i zaczęłam szperać i mówić na głos wszystkie tytuły
-...Potter nie zmierzch nie Sekret serca nie...
Gdy nagle widzę książkę o dziwnym tytule tytule ,To cię czeka "69" ' z nalepioną żółtą kartką 4 U Rydian
popatrzyłam się na sufit i westchnęłam myśląc jaki Rydian był kiedyś a co zrobił przed chwilą. Westchnęłam ponownie i zaczęłam czytać dalej tytuły
-Sio mi stąd, Proszę wchodzić (tytuł)...
A tym razem przerwał mi Ross który wpadł do pokoju jak burza otworzył szufladę wziął grzebyk i wybiegł trzaskając drzwiami.
-Pozwolił ci ktoś wejść!!-Wrzeszczę do niego ale widocznie nie usłyszał. W końcu znalazłam książkę pt: "Wal się Gnojku" moja ulubiona jak miałam 14 lat. Czytając ten tytuł pomyślałam o Rydianie i o 744 stronach 1 tomu 5 częściowej historii. Książka mnie niesamowicie zainteresowała, w sumie jak zawszę. Doczytałam do 156 str gdy mój brzuch zaczął krzyczeć: "daj mi jeść!!" Schodzę na dół. Pochłaniam 4 francuskie gofry.i wychodzę by odwiedzić moją BFF z podstawówki która się tu przeprowadziła w 4 klasie ,na początku mnie nie poznała. Ale po kilku minutach opowiadania załapała kim jestem. Opowiadała mi o Brady'm (jej nowy chłopak) jak jej się tu mieszka, i o tym jak została R5erką w 1gim. Naprawdę się ucieszyłam z tego powodu, będę miała z kim pogadać o R5. Siedziałam u niej do 14:30. Pożegnałam się i poszłam na obiad. Przechodzę przez łuk kuchenny, i nagle spada przede mną talerz z resztkami spaghetti. Patrze wpierw na Rydiana który ignoruje całą sytuacje a potem na Rossy'ego który trzyma się za czoło jedną ręką w miejscu oparzenia i przeprasza za coś Rydel. Odrazu zareagowałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz