czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdzial VI Sen

Czas stanąc moze tam gdzie syf jak w oborze...
POKÓJ ROSS'A!!!! - wrzasnąłem.XD Nagle jakby cos zaczęło obok mnie oddychać. Obracam głowe , i widzę Vicę śpiącą na zimnej, ceglanej, szarej podłodze. Victoria, Victoria! Obudź się. Na szczęście miałem torbę w której miałem butelke wody.
Oblałem nią Vicę, która nagle znikła.  Właśnie tak myślałem to tylko moja wyobraźnia. Muszę się otrząsnąć i szukać dziewczyny tylko jak mam stąd wyjść cofanie nic nie da bo korytarze kręcą się jak chcą. No ale cóż spróbowac zawsze można. Biegam jak popadnie, ale nic to nie daje. No to co mam robić, siedze znów w tym końcowym korytarzu. Sprawdzam go dokładnie gdy nagle przerzuca mnie do pokoju Ross'a. Tam był naprawde wielki syf. Co Ross tu robił.- To pierwsza myśl jaka mi wpadła do głowy. Ide i szukam coś co mogło by pasować do zagadki. Gdy nagle poślizgnąłem się na starej pizzy. Spadłem na coś twardego. Był to stary zegar z przyklejoną czarną kartką z białym nadrukiem "Root street 13" Zrywam kartkę i biegnę pod tę ulice. Okazało się, że to jakaś zarośnięta ulica z poburzonymi domami które przerastały łyse drzewa . Na końcu ulicy stał doszczętnie zniszczony dom z 13 nagrobkami a tak dokładnie to tylko małe kawałki szczytów płyt z imieniem i nazwiskiem. Szukając viki czytam niektóre. Wszystkie nazwiska takie same ide scieszką i widze nagrobek jeszcze nie "zatopiony" w ziemi a na nim Vika zaciśnięta pnączami.
-Rydian!?
-Vika!
-Pomóż szybko.
-Już.
-Zatapiam sie.
Wyciągam z torby nóż, i uderzam. Lecz nie działa cięcia się zarastają a pnącza zaciskają. Vika mdleje z braku tlenu. Próbuje już wszystkiego. ale nic niedziała gdy następne pnącze chwyta mnie i przyciska do grobu. Chwytam rękami głowe viktorii  głaskam ją po policzku. Łzy mi ciekną z oczu, gdy nagle słysze śmiech i trzask i jestem z Viką na kanapie w domu Lynchów. Okazało się, że to sen. Usmiecham się i przytulam  mocno do dziewczyny. Zamykam oczy i znów zasypiam. Następnego dnia przy śniadaniu opowiadam przerarzający sen, wszyscy słuchają z zaciekawieniem. Ross obraca oczami gdy słyszy  o syfie a cała reszta się śmieje.
-Rydian ?- pyta Delly po zakończonej historii-ale jakim cudem obudziłeś się na kanapie z viką skoro miałeś spać u Carlosa a Vika u Sisi.
-Awwwwwwww -powiedział Rocky- lunatykomiłość.
-Wogłule jest takie słowo- Pyta Riker. Ross kręci oczami i wychodzi.
-Ross, Ross! Co sie stało.-biegnę za nim wchodze do pokoju i widzę go bardzo smutnego- Ross co sie stało. Wypier.. wypiepszaj.
-Rozumiem , że podoba ci się Vika ale to moja dziewczyna, ale Viktoria ma siostre bliźniaszke może z nią się umowisz mieszka obok nas bo nie chciała zostawiać siostry teraz pewnie rozmawia z Laurą w kuchni.
-Laurą?
-Ta.
Ross wypadł z pokoju jak strzała słysząc słowa bliźniaczka Viki Laura i ta.
~~oczami Lau~~
-Hej Emi
-Hej Lau
-Emi powiedz mi gdzie mieszka Viktoria?-zapytała Laura pijąc gorącą  herbatę.
-Z Rossym.
-Co!!!!?????- Wrasnęłam wypluwając herbate ;)- Nie boisz się o nią Ross to...
Nagle Ross wpadł przez drzwi
-Bolało jak spadłaś z nieba.
-NIE!- Powiedziała Laura i poszła na góre do pokoju
~~oczami Emi~~
Ross to moje niebo ale się cieszę.
-H-h-hej Rossy
-Hej jak masz na imię podobasz mi się.
-Nazywam się Emilia.- Powiedziałam cicho rumieniąc się
-Nie wstydź się. Masz piękne imie.
-Naprawde tak sądzisz?
-Jasne.
-EMI HO NA GÓRE-Zawolała Lau
-Dobra!! Zaczekaj.
Wchodze po schodach i do pokoju.
-Tak co chciałaś?
-Uwarzaj na niego morze cię zranić!.

wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział V część kartki

~~Oczami Rydiana~~
Siedze i myśle załamany co Viką. Następna zagadka nie do zrozumienia tyle czasu nad nią spędzam a każda setna się liczy.
śmierć śmiercią życie życiem jeśli ci nie miłe zniszcz tą kartkę a jak na odwrót część następną masz na dole...
I tu jest zerwane na pół. Patrze na zegar czasu 3 godziny od 18:30 która nadeszła. Trzy wskazówki na dole wskazujące nie tylko godzine ale i schody kamienne lecz piękne. Schodze z 468 stopni w dół. A na drzwiach wyglądających na średniowieczne. Z wydrapanym napisem
R-5 L-3 F-1
Przepisuje do notatnika i wchodze. Chodze po korytarzach są naprawde straszne. Nagle naciskam kamienną płyte która była niewidoczna przedemną otwierają sie zapadnie troche więkrze niż moje stopy. Wiem, że nie moge, wiem, że to niebezpieczne ale one miały coś w sobie, że i tak wsadziłem nogę. Coś mnie chwyta za nią i ciągnie, upadłem po pewnym czasie chwyta za drógą ze zdwojoną mocą. Chciałem zacząć krzyzeć o pomoc ale strach zrobił swoje. Chwytam się dywanu ale to tylko pogorszyło sprawe bo sześć zapadni się połączyło tym razem chwyciło mi rękę. Mimo swojej osobowości pierwszy raz czułem się tak bezradnie. Spadam w dół i chodze korytarzami wydaje mi się, że robie kółko bo obok  3raz jest ten sam obraz gdy nagle skręcam w prawo i widze strzałki z napisami:
-ight
-ront
-eft
Patrze na notkę i przykładam, Wiem ! Wrzeszcze - rozwiązałem!
Right-5 Left-3 Front-1
Ide zgodnie ze wskazówką
Ale skoro 5 razy prawo i potem cofać się w lewo albo te kotytarze się kręcą i dlatego mijałem kilka razy ten obraz albo jestem ciotą i niewiem co robić. Dochodze do końca czyli raz do przodu  idę gdy korytarz zatrzymuje się w połowie między dwoma innymi korytarzami i oddzielającą ją ścianą. Przeciskam się prawym ale nagle mechanizm obrotowy się odciął i zaczął kręcić w lewo, i zaczyna mnie miażdżyć. Wychodze prawie bez szwanku ale ściany "chwyciły" mi rękę usłyszałem tylko jak łamie mi się kość zaczynam ją gwałtownie wyciągać udało mi się po minucie czy dwóch. Robie szybki krok w stronę przeciwnego korytarza opieram się i "ześlizguję się" po ścianie. Łzy pociekły mi z oczu. Jedyne co robie to czytam następną kartkę z zagadką.
Czas w miejscu stanąć może. Tam gdzie syf jak w oborze.

sobota, 31 maja 2014

ROZDZIAŁ IV Kartka

~~Oczami Rydiana~~
Cały świat się wali, Viki ma na mnie focha kompletnie nie wiem o co a Ross ją podrywa. Wchodze do pokoju Viki i chcę spytać o co chodzi. Lecz widzę tylko zeszyt... Otwieram na ostatniej stronie gdzie jest piękny rysunek mnie i Viktori w sercu, całujemy się cofam kilka stron do tyłu i czytam:
-Nie wierze Rydian jest jakimś zboczeńcem to już kolejny raz, gdy dostaje coś od niego związanego z tym '-'. Tym razem to była książka z napisem "69 to cie czeka".
Gdy nagle do pokoju wpada Ross, szybko chowam się na otwartym balkonie. Szczęście, że byłem blisko. Chłopak coś odkłada i wybiega. Podchodze do łóżka na którym Ross coś położył. To było obrzydliwe. Wyrzuciłem to do kosza i pobiegłem do łazienki wymiotować. No i wyszło szydło z worka to Ross niszczy mój związek Viką. Tylko zastanawiały mnie dwie rzeczy gdzie jest moja dziewczyna i czemu mnie nie zapytała o te zboczone rzeczy. Wybija 11:00 Rydel woła na śniadanie Viki nadal niema. Pytam Rydel o to dziwne zniknięcie. Rydel mówi ,że poszła do koleżanki na noc i że wróci za godzine. To była najdłuższa godzina jaką przeżyłem, ale i tak jej niema. Dzwonie nie odbiera pisze nie odpisuje. Zadwoniłem 7 raz gdy nagle głos.
Życie człowieka piękne być może
Lecz nie zawsze bo koniec nadchodzi a miłość za godzin pięć stracisz jak pieniedzy mi nie zapłacisz. A dalej tylko głos sekretarki który się powtarza:
Część pierwsza na dzwiach wejściowych...
Upuściłem telefon ze stresu i biegne do drzwi. Kolejny przeraźliwy napis .
Gdy złodzieja spytasz on ci odpowie a częś następna z kaptura wyląduje ta twej głowie.
Pierwsza myśl więzienie. Było zaledwie 15min jazdy wsiadam na mojego ścigacza. Pusty bak  ktoś poprzerywał przewody paliwowe. Wsiadam do galardo Rikera przekręcam klucz , gdy nagle połowa zostaje w stacyjce a samochód gaśnie. Brak pojazdu wydłuża tylko czas więc dzwonie po limuzynę. Minęło pół godziny zanim stałem w szarych 4 ścianach przerażającego miejsca. Pytam policjanta dyżurującego:
-Przepraszam jest tu jakichś złodziej
-Nie
-Jak to?
-Niema ostatniego wypuściliśmy 2tygodnie temu.
-Japierdol*
Wracam z brakiem ochoty do życia do limuzyny. Tym razem był to tylko powrót 15min i w domu.
-Ross Ross.-wołam
-Czego
-Nie widziałeś jej. Gdzie jest Vika??- Mówie smutno
Ross się tylko podejżliwie uśmiechnął, i zarzucił kaptur jakaś karka wyleciała i spadła mi na głowe i przyponiała mi się zagadka.

piątek, 30 maja 2014

ROZDZIAŁ III zgodnie z planem

~~Oczami Ross'a~~
Wstałem dość wcześnie bo o 11:00 (była sobota). Mam ochotę na grzanki z dżemem. Schodzę na dół wkładam chleb i czekam aż wyskoczą, mijają 2 minuty, 3 minuty,4, nachylam głowę... a po chwili gorący chleb uderza mnie w twarz. Wrzasnąłem z bólu. Płukam zimną wodą, po czym podchodzę do lustra i patrzę czy został jakiś ślad. Miałem średniej wielkości czerwoną plamę na lewym skraju czoła. Biegnę na górę. Pukam do drzwi pokoju Viktori.
-Proszę wchodzić.-Mówi dziewczyna
Wchodzę do pokoju rozglądam się, biegnę do szuflady, biorę grzebyk i idę się uczesać tak by blizny nie bylo widać. Z tego co widziałem dziewczyna tylko mnie zignorowała.
-Ross po co wlazłeś mi do pokoju???- Pyta Viktora schodząc ze schodów czesząc się szczotką pożyczoną od Rydel bo swojej zapomniała zabrać.
-A nic nic.- Odpowiada Ross
-Ross!- patrzy na niego złowrogo
-Co??
-Po co mi tam właziłeś.-mówi dziewczyna.
-A tylko coś sprawdzić.
-Gorący chleb uderzył cię w głowę?!
-Prr.. Nie- Odpowiada dość podejrzliwie.
-To czemu opiekacz do chleba jest podłączony do prądu, a Rydian, Ell, Rydel i reszta twojego rodzeństwa jeszcze śpią.-mówi
-No ok. Ale skąd wzięłaś tą szczotkę skoro Delly jeszcze śpi??
-Pożyczyłam.-mówiąc to podeszła do Ross'a i zaczęła mu opatrywać ranę tak by nie była widoczna
-Yhy...
-Dobra, dobra już ją odkładam. 
-Wisi mi to. I tak jej to powiem ,że ją wzięłaś bez pozwolenia.
-Ross... - Powiedziała słodko i ucałowała czoło na znak, że skończyła opatrunek.
-Dobra.-ulitowałem się nad nią, w sumie chciałem ją odbić Rydianowi.
Kilka godzin później zabolało jak cholera a co najgorsze jedliśmy wtedy obiad. Znów wrzasnąłem i podniosłem gwałtownie ręce do czoła, lecz łokciem zahaczyłem o talerz który wyleciał w powietrze spadł na ziemie Rossbił się a spaghetti które jadłem spadło na ukochaną sukienkę Rydel.
-Ross moja ulubiona sukienka 
-Jaa- ja przepraszam nie chciałem, odkupię ci ją..
-Gdzie?? Ona była szyta na zamówienie.
-No to dam ci pieniądze i pójdziesz, uszyją ci nową.
-Zamknięto ten zakład. Bo jedyny pracownik, starszy pan który tam pracował ukłuł się igłą w żyłę tą co masz pod nadgarstkiem, stracił równowagę spadł a ręka w którą się ukuł  nadział się na nóż który stał na podpórce obok niego.-opisała dokładnie Delly.
-Hm-Ross wzruszył ramionami i olał to po chamsku
-ROSS!!!
-Wiesz co chodź Rydel może przejdziemy się porobimy coś razem poplotkujemy a może mały shopping.-zaproponowała Viki.
-Dobrze-odpowiedziała smutnym głosem
~~Oczami Viktorii~~
Wstałam o 6:00, śnił mi się straszny koszmar otrząsnęłam i zasnęłam ponownie. Tym razem wstałam o 10:39
Popatrzyłam na półkę z książkami, ziewnęłam ze zmęczenia po czym podeszłam do półki z książkami chciałam sobie coś czytnąć jak co rano  i zaczęłam szperać i mówić na głos wszystkie tytuły
-...Potter nie zmierzch nie Sekret serca nie...
Gdy nagle widzę książkę o dziwnym tytule tytule ,To cię czeka "69" ' z nalepioną żółtą kartką  4 U Rydian 
popatrzyłam się na sufit i westchnęłam myśląc jaki Rydian był kiedyś a co zrobił przed chwilą. Westchnęłam ponownie i zaczęłam czytać dalej tytuły
-Sio mi stąd, Proszę wchodzić (tytuł)...
A tym razem przerwał mi Ross który wpadł do pokoju jak burza otworzył szufladę wziął grzebyk i wybiegł trzaskając drzwiami.
-Pozwolił ci ktoś wejść!!-Wrzeszczę do niego ale widocznie nie usłyszał. W końcu znalazłam książkę pt: "Wal się Gnojku" moja ulubiona jak miałam 14 lat. Czytając ten tytuł pomyślałam o Rydianie i o 744 stronach 1 tomu 5 częściowej historii. Książka mnie niesamowicie zainteresowała, w sumie jak zawszę. Doczytałam do 156 str gdy mój brzuch zaczął krzyczeć: "daj mi jeść!!" Schodzę na dół. Pochłaniam 4 francuskie gofry.i wychodzę by odwiedzić moją BFF z podstawówki która się tu przeprowadziła w 4 klasie ,na początku mnie nie poznała. Ale po kilku minutach opowiadania załapała kim jestem. Opowiadała mi o Brady'm (jej nowy chłopak) jak jej się tu mieszka, i o tym jak została R5erką w 1gim. Naprawdę się ucieszyłam z tego powodu, będę miała z kim pogadać o R5. Siedziałam u niej do 14:30. Pożegnałam się i poszłam na obiad. Przechodzę przez łuk kuchenny, i nagle spada przede mną talerz z resztkami spaghetti. Patrze wpierw na Rydiana który ignoruje całą sytuacje a potem na Rossy'ego który trzyma się za czoło jedną ręką w miejscu oparzenia i przeprasza za coś Rydel. Odrazu zareagowałam. 

czwartek, 29 maja 2014

ROZDZIAŁ II trasa

~~Oczami Rydiana~~
Wow Niewierze ze to już tydzień jak mieszkam z R5, NIESAMOWITE.-Myślę
-Rydian przynieś mi wodę- prosi Rydel
-No ok dla ciebie wszystko-odpowiadam
-Dzięki. A co ty taki smutny
-A nic..
-No przecież widzę, powiedz.
-Miałem dziewczynę która została tam, w L.A.
-Oh, współczuje. Może pójdź porozmawiać o tym z Rossem.
-Dobra.
Kiedy szukałem Ross'a zauważyłem gdzieś na tyle brunetkę. Pomyślałem, że w R5 nie ma brunetki, podchodze bliżej,nie widzę bliżej, nadal nic podchodzę jeszcze bliżej
-No co własnej dziewczyny nie widziałeś??-mówi Brunetka
-Viktoria??-Pytam
-Nie kuźwa Weronika, no raczej kochanie.
Podbiegam do dziewczyny i czule ją przytulam.
-Przepraszam że cie tam zostawiłem. Nie pomyślałem. Przepraszam cię.-mówiąc to pocałowałem ją na przeprosiny.
-W sumie jak zwykle masz szczęście że Ross mi o tym powiedział, bo bym sie załamała.
-Nom, muszę mu podziękować
-Jest w pod kołdrą jeszcze śpi.
-Jeszcze??
-Jeszcze
Rydian szuka Ross'a gdy nagle słyszy jakieś przedziwne odgłosy:
-Viki nie tak ostro.
Wszedłem tam i co widzę?? Ross'a Który leży bez koszulki na manekinie z naklejoną twarzą Viktori,  i Całuje go (manekina). Mam nadzieje że nie był kompletnie nagi. Po cichutku wychodzę z pokoju zamykam drzwi i...
-Stój!- Rozkazuje mi głos z pokoju
Przełykam przestraszony ślinę i nie odpowiadam
-Wejdź tu.
Dalej się ukrywam
-Rydian wiem, że to ty.
Ponownie przełykam ślinę i wchodzę. Bosz ten opieprz dramat nigdy nie zapomnę tego co tam było. A zwłaszcza dlatego bo moje przewidywania były zgodne, BYŁ NAGI!!! Współczuje manekinowi. Ale od teraz wiem że powinienem bronić Viki, mam nadzieje, że nie zrobi z niej manekina. Na następny dzień pogodziłem się z Ross'em ale powiedziałem mu, że mam ochotę go zabić. Myślałem, że mu to przeszło lecz po trasie zaczął do niej zarywać. Było to tak, że pierwszego dnia w szkole usiadł koło Viki. Zaczął do niej mówić:
-Kotku co robisz dziś po szkole-mówił do niej głaskając ją po udzie.
-Odwal się! Ross ja mam chłopaka.
Cała klasa zaczęła się śmiać po czym do Viktorii podeszła Nauczycielka
-Viktorio Lee co to za wyrażanie się i to pierwszego dnia w szkole.
-Przepraszam pani p...
-Ci ci ci- Przerwał Ross który położył palec na jej ustach- Proszę pani to moja wina.
-O! Ross zaskoczyłeś mnie. Przyznałeś się do winy.-mówi nauczycielka
-Do winy sriny.-zamamrotał
-Słucham!
-Rucham!
-Do dyrektora!
-Bo
-Gówno K**** natychmiast stąd wypier*alaj
-Dobrze już idę i odrazu zgłoszę skargę o wulgaryzmy wobec uczniów
-Bardzo dobrze idź Ross-odezwał się głos
-Ross siedź tu już nic się nie stało. Kto to powiedział !!!-wrzasnęła psorka
-Podejrzewam człowieka- mówi Rydian
-Rydian czy to ty??
-Nie owłosiona rybo.
-Że co??
-ymm... To?!
-Do dyra ale to już
-Dobrze.
Ross patrzy na niego jak na jakąś niedorajde.
Na następny dzień w szkole
-Dzieńdoberek mysie pysie- wchodzi jakaś blondynka
-Pfe pni a gdie jes pni psol-mówi jakiś kujon z wadą wymowy
-Pani Maselniczka została zwolniona. Więc jestem waszą nową wychowawczynią ale możecie mówić do mnie ciociu myszko.
Ross odwraca na Rydiana wzrok i szczęka mu opada ze zdziwienia.
-Tak się to robi- mówię
-Co się robi kochanie??
-Proszę tak do mnie nie mówić. Tak się robi zadanie bo tłumaczyłem to koledze.
-Czy to prawda Allan (chłopak z ławki)
-Ymm... ummm...- zastanawia się.
Wpiore ci po szkole jak powiesz nie pokazuje mu na migi
-Y-y-yhy-kończy chłopak
-No dobrze-kończy "ciocia"
Gdy wróciliśmy do domu Ross pobiegł do swojego pokoju i zamknął drzwi na klucz, myślę: Tak nareszcie mogę spędzić więcej czasu z kotkiem. Biegnę się z nią przywitać bo musiałem jak zawsze zostać po lekcjach (wisi mi to) wchodzę do, pokoju pusto. Znów słyszę odgłosy z pokoju Ross'a. Tym razem dwa głosy męski i żeński, dźwięk klucza, klucz spadł, znów drzwi się otwierają i brzdęk, dopiero za trzecim razem wypada z pokoju Vika
-Jezu Vikuś mam nadzieje że...
-Nie, jeszcze mu się to nie udało.
-Masz ochotę się przejść.
-Jasne.
Wychodzimy na plaże. Idziemy brzegiem. Chłodna woda smyra nas po stopach. Idziemy coraz szybciej. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zwykły słoneczny dzień zamienia się w zmierzch, zachód słońca był niesamowicie piękny, w tym czasie rysowaliśmy sobie serca z naszymi imionami w piasku, które co fala zamazywało. Gdy nagle zaczęła się ulewa, biegliśmy jak najszybciej  ale mimo to byliśmy nadal szczęśliwi. wbiegamy cali mokrzy do domu.
-Idź się przebierz zaraz przyjdę- mówi Rydian
-Jasne-odpowiada
Ściągam czapkę, otrzepuje włosy z kropli wody. Otwieram drugie drzwi i...
-Stój-mówi Ross ściskając moje ramię
-Znowu-mówię podnosząc pięty w górę i w dół
-Słuchaj ona jest moja i tylko moja.

środa, 28 maja 2014

ROZDZIAŁ I spotkanie


Oczami rydiana 
-Rydian!!! Rydian!!! Spóźnisz się do szkoły!!!-Rozległ się krzyk.
-Idę już idę, daj się wyspać...-Ktoś odpowiedział
-Do szkoły się spóźnisz!!!
-Mamo!!!
-Rydian!!!
-No ok idę już idę!
Rydian zszedł na dół z drugiego piętra swojej willi, zjadł śniadanie przygotowane przez Dorotę (służącą), pobiegł  znów na górę do swojego pokoju żeby się ubrać w czarne rurki, białą podkoszulkę, wysokie trampki i czarną skórzaną kurtkę, wyszedł, wsiadł na swojego zielonego ścigacza i pojechał do szkoły.

Jechał oczywiście z słuchawkami słuchając R5, lecz pod koniec drogi uległ wypadkowi, gdy zakręcał nie zauważył busa jadącego zna przeciwka i pojazd uderzył w tylne koło motoru , chłopak uderzył głową o krawężnik i zemdlał. Rydian nie opuścił żadnego dnia w szkole, ale nie był znów jakimś kujonem wręcz przeciwnie. Chodził tam by tylko podokuczać nauczycielom i kujonom. Na pierwszej lekcji nauczycielka zadzwoniła do mamy Rydiana która powiedziała że wyszedł późno więc może sie spóźnić. A wtedy gdy psorka dzwoniła Rydian już był w szpitalu.
Oczami R5
-Rydel czeka na nas Hollywood-mówi Ross
-Wiem poczekaj coś za szybko jedziemy-odpowiada dziewczyna
-Idę to sprawdzić.
Riker wchodzi do kabiny gdzie okazuje się że kierowca śpi
-Obudź się obudź się idioto spowodujesz wypadek.-mówi Riker
-(mamrotanie)-kierowca
-Bosz obudź się ty nie dopieczony murzynie.
-(głośne mamrotanie)
Riker wybiega z kabiny i krzyczy.
-Rozbijemy się. Ross masz prawko spróbuj coś zrobić!!!
-Ok.
Zanim Ross dobiegł do kabiny zdarzyło dojść do wypadku. Bus aż zatrząsną się lekko od siły uderzenia.
-Rydel sprawdź co się stało-mówi Rocky
Dziewczyna wraca po paru minutach
-Boż chyba go zabiliśmy.
-Kogo???-pyta Ell
-Tego ten Rydana
-Skąd wiesz jak ma na imię?-Pyta tym razem Riker
-Ma kartę Motorową przy sobie-odpowiada dziewczyna
-Rydan a nie Rydian???Nie ma takiego imienia jak Rydan.-Mówi Ell
-Nieważne jak ma na imię.-mówi Delly
-Dzwoniłaś na karetkę-pyta Ross
-Tak-odpowiada trzymając mocno zaciśniętą pięść przy ustach.
-Już leci-mówi Riker
-Leci???-pyta cała czwórka
-Tak Helikopter widocznie to jest poważne.
Pan z helikoptera wyszedł pytał o różne rzeczy i zabrał wszystkich do szpitala.
-wyjdzie z tego bo nie chce go mieć na sumieniu-pyta jeszcze zaspany kierowca.
-Powinien śpiochu - odpowiada Ross - już ko o to pytałem.
-G-g-gdzie ja je-jestem-mówi osłabiony chłopak
-Prześpij sie-odpowiada lekarz-Jesteś w szpitalu ten pan (wskazuje na kierowce) wjechał w ciebie busem i o mało nie zginąłeś. Szansa  że ktoś przeżyje taki wypadek jest mniejsza niż na wygraną w totolotka za 1000000 $.
-Stop stop stop a kto tam stoi za nimi. o Gadder to R5-chłopak mówi podniecony po czym mdleje.
-haaha-chichota zespół
Po kilku dniach Rydian wychodzi ze szpitala. I pyta gdzie jest zespół, okazało się że już pojechał. Rydian wraca załamany do domu bo miał tak wielką ochotę z nimi jeszcze po gadać. Kiedy wchodzi do domu rozlega się krzyk niespodzianka. Rydian odrazu zmienił wyraz twarzy na zdziwiony. Wchodzi salonu i widzi zespół.
- O japier*ole R5???
- Noo- śmieje sie Ross
-Chcieliśmy cię przeprosić.-Mówi Riker
-Co ty na to żeby zrobić koncercik tu w twoje urodziny???-Pyta Ell
-Ale urodziny mam za tydzień...-Mówi Brunet
-...to ty leżałeś w szpitalu-Przerywa mu Rocky.
-Wiecie co... ale...
-Ale co??-Pyta rocky
-Chyba był bym niedopieczonym murzynem gdybym sie nie zgodził.XD-kończy
-Ej to mój tekst- Mówi Riker
-Serio??-Pyta Rydian
-Nom
-Masz ochote pojechać z nami w trase-Pyta Ell
-Powaliło cie - mówi Ross
-Prawie go zabiliśmy
-W sumie
-...Będzie nas 7 i???-wtrąca sie Riker- chodź z nami przy okazji poznasz Rylanda.
_______________________________________________________________________
Hej i jak wam sie podoba co???
skomętuj co ci sie podobało a co powinienem zmienić.
UWAGA!!!
W NEXCIE
Kto będzie ten BADDD
Morze kogoś poznamy??
Czy to będzie tylko trasa