Czas stanąc moze tam gdzie syf jak w oborze...
POKÓJ ROSS'A!!!! - wrzasnąłem.XD Nagle jakby cos zaczęło obok mnie oddychać. Obracam głowe , i widzę Vicę śpiącą na zimnej, ceglanej, szarej podłodze. Victoria, Victoria! Obudź się. Na szczęście miałem torbę w której miałem butelke wody.
Oblałem nią Vicę, która nagle znikła. Właśnie tak myślałem to tylko moja wyobraźnia. Muszę się otrząsnąć i szukać dziewczyny tylko jak mam stąd wyjść cofanie nic nie da bo korytarze kręcą się jak chcą. No ale cóż spróbowac zawsze można. Biegam jak popadnie, ale nic to nie daje. No to co mam robić, siedze znów w tym końcowym korytarzu. Sprawdzam go dokładnie gdy nagle przerzuca mnie do pokoju Ross'a. Tam był naprawde wielki syf. Co Ross tu robił.- To pierwsza myśl jaka mi wpadła do głowy. Ide i szukam coś co mogło by pasować do zagadki. Gdy nagle poślizgnąłem się na starej pizzy. Spadłem na coś twardego. Był to stary zegar z przyklejoną czarną kartką z białym nadrukiem "Root street 13" Zrywam kartkę i biegnę pod tę ulice. Okazało się, że to jakaś zarośnięta ulica z poburzonymi domami które przerastały łyse drzewa . Na końcu ulicy stał doszczętnie zniszczony dom z 13 nagrobkami a tak dokładnie to tylko małe kawałki szczytów płyt z imieniem i nazwiskiem. Szukając viki czytam niektóre. Wszystkie nazwiska takie same ide scieszką i widze nagrobek jeszcze nie "zatopiony" w ziemi a na nim Vika zaciśnięta pnączami.
-Rydian!?
-Vika!
-Pomóż szybko.
-Już.
-Zatapiam sie.
Wyciągam z torby nóż, i uderzam. Lecz nie działa cięcia się zarastają a pnącza zaciskają. Vika mdleje z braku tlenu. Próbuje już wszystkiego. ale nic niedziała gdy następne pnącze chwyta mnie i przyciska do grobu. Chwytam rękami głowe viktorii głaskam ją po policzku. Łzy mi ciekną z oczu, gdy nagle słysze śmiech i trzask i jestem z Viką na kanapie w domu Lynchów. Okazało się, że to sen. Usmiecham się i przytulam mocno do dziewczyny. Zamykam oczy i znów zasypiam. Następnego dnia przy śniadaniu opowiadam przerarzający sen, wszyscy słuchają z zaciekawieniem. Ross obraca oczami gdy słyszy o syfie a cała reszta się śmieje.
-Rydian ?- pyta Delly po zakończonej historii-ale jakim cudem obudziłeś się na kanapie z viką skoro miałeś spać u Carlosa a Vika u Sisi.
-Awwwwwwww -powiedział Rocky- lunatykomiłość.
-Wogłule jest takie słowo- Pyta Riker. Ross kręci oczami i wychodzi.
-Ross, Ross! Co sie stało.-biegnę za nim wchodze do pokoju i widzę go bardzo smutnego- Ross co sie stało. Wypier.. wypiepszaj.
-Rozumiem , że podoba ci się Vika ale to moja dziewczyna, ale Viktoria ma siostre bliźniaszke może z nią się umowisz mieszka obok nas bo nie chciała zostawiać siostry teraz pewnie rozmawia z Laurą w kuchni.
-Laurą?
-Ta.
Ross wypadł z pokoju jak strzała słysząc słowa bliźniaczka Viki Laura i ta.
~~oczami Lau~~
-Hej Emi
-Hej Lau
-Emi powiedz mi gdzie mieszka Viktoria?-zapytała Laura pijąc gorącą herbatę.
-Z Rossym.
-Co!!!!?????- Wrasnęłam wypluwając herbate ;)- Nie boisz się o nią Ross to...
Nagle Ross wpadł przez drzwi
-Bolało jak spadłaś z nieba.
-NIE!- Powiedziała Laura i poszła na góre do pokoju
~~oczami Emi~~
Ross to moje niebo ale się cieszę.
-H-h-hej Rossy
-Hej jak masz na imię podobasz mi się.
-Nazywam się Emilia.- Powiedziałam cicho rumieniąc się
-Nie wstydź się. Masz piękne imie.
-Naprawde tak sądzisz?
-Jasne.
-EMI HO NA GÓRE-Zawolała Lau
-Dobra!! Zaczekaj.
Wchodze po schodach i do pokoju.
-Tak co chciałaś?
-Uwarzaj na niego morze cię zranić!.
R5 and we
czwartek, 14 sierpnia 2014
Rozdzial VI Sen
wtorek, 17 czerwca 2014
Rozdział V część kartki
~~Oczami Rydiana~~
Siedze i myśle załamany co Viką. Następna zagadka nie do zrozumienia tyle czasu nad nią spędzam a każda setna się liczy.
śmierć śmiercią życie życiem jeśli ci nie miłe zniszcz tą kartkę a jak na odwrót część następną masz na dole...
I tu jest zerwane na pół. Patrze na zegar czasu 3 godziny od 18:30 która nadeszła. Trzy wskazówki na dole wskazujące nie tylko godzine ale i schody kamienne lecz piękne. Schodze z 468 stopni w dół. A na drzwiach wyglądających na średniowieczne. Z wydrapanym napisem
R-5 L-3 F-1
Przepisuje do notatnika i wchodze. Chodze po korytarzach są naprawde straszne. Nagle naciskam kamienną płyte która była niewidoczna przedemną otwierają sie zapadnie troche więkrze niż moje stopy. Wiem, że nie moge, wiem, że to niebezpieczne ale one miały coś w sobie, że i tak wsadziłem nogę. Coś mnie chwyta za nią i ciągnie, upadłem po pewnym czasie chwyta za drógą ze zdwojoną mocą. Chciałem zacząć krzyzeć o pomoc ale strach zrobił swoje. Chwytam się dywanu ale to tylko pogorszyło sprawe bo sześć zapadni się połączyło tym razem chwyciło mi rękę. Mimo swojej osobowości pierwszy raz czułem się tak bezradnie. Spadam w dół i chodze korytarzami wydaje mi się, że robie kółko bo obok 3raz jest ten sam obraz gdy nagle skręcam w prawo i widze strzałki z napisami:
-ight
-ront
-eft
Patrze na notkę i przykładam, Wiem ! Wrzeszcze - rozwiązałem!
Right-5 Left-3 Front-1
Ide zgodnie ze wskazówką
Ale skoro 5 razy prawo i potem cofać się w lewo albo te kotytarze się kręcą i dlatego mijałem kilka razy ten obraz albo jestem ciotą i niewiem co robić. Dochodze do końca czyli raz do przodu idę gdy korytarz zatrzymuje się w połowie między dwoma innymi korytarzami i oddzielającą ją ścianą. Przeciskam się prawym ale nagle mechanizm obrotowy się odciął i zaczął kręcić w lewo, i zaczyna mnie miażdżyć. Wychodze prawie bez szwanku ale ściany "chwyciły" mi rękę usłyszałem tylko jak łamie mi się kość zaczynam ją gwałtownie wyciągać udało mi się po minucie czy dwóch. Robie szybki krok w stronę przeciwnego korytarza opieram się i "ześlizguję się" po ścianie. Łzy pociekły mi z oczu. Jedyne co robie to czytam następną kartkę z zagadką.
Czas w miejscu stanąć może. Tam gdzie syf jak w oborze.
sobota, 31 maja 2014
ROZDZIAŁ IV Kartka
~~Oczami Rydiana~~
Cały świat się wali, Viki ma na mnie focha kompletnie nie wiem o co a Ross ją podrywa. Wchodze do pokoju Viki i chcę spytać o co chodzi. Lecz widzę tylko zeszyt... Otwieram na ostatniej stronie gdzie jest piękny rysunek mnie i Viktori w sercu, całujemy się cofam kilka stron do tyłu i czytam:
-Nie wierze Rydian jest jakimś zboczeńcem to już kolejny raz, gdy dostaje coś od niego związanego z tym '-'. Tym razem to była książka z napisem "69 to cie czeka".
Gdy nagle do pokoju wpada Ross, szybko chowam się na otwartym balkonie. Szczęście, że byłem blisko. Chłopak coś odkłada i wybiega. Podchodze do łóżka na którym Ross coś położył. To było obrzydliwe. Wyrzuciłem to do kosza i pobiegłem do łazienki wymiotować. No i wyszło szydło z worka to Ross niszczy mój związek Viką. Tylko zastanawiały mnie dwie rzeczy gdzie jest moja dziewczyna i czemu mnie nie zapytała o te zboczone rzeczy. Wybija 11:00 Rydel woła na śniadanie Viki nadal niema. Pytam Rydel o to dziwne zniknięcie. Rydel mówi ,że poszła do koleżanki na noc i że wróci za godzine. To była najdłuższa godzina jaką przeżyłem, ale i tak jej niema. Dzwonie nie odbiera pisze nie odpisuje. Zadwoniłem 7 raz gdy nagle głos.
Życie człowieka piękne być może
Lecz nie zawsze bo koniec nadchodzi a miłość za godzin pięć stracisz jak pieniedzy mi nie zapłacisz. A dalej tylko głos sekretarki który się powtarza:
Część pierwsza na dzwiach wejściowych...
Upuściłem telefon ze stresu i biegne do drzwi. Kolejny przeraźliwy napis .
Gdy złodzieja spytasz on ci odpowie a częś następna z kaptura wyląduje ta twej głowie.
Pierwsza myśl więzienie. Było zaledwie 15min jazdy wsiadam na mojego ścigacza. Pusty bak ktoś poprzerywał przewody paliwowe. Wsiadam do galardo Rikera przekręcam klucz , gdy nagle połowa zostaje w stacyjce a samochód gaśnie. Brak pojazdu wydłuża tylko czas więc dzwonie po limuzynę. Minęło pół godziny zanim stałem w szarych 4 ścianach przerażającego miejsca. Pytam policjanta dyżurującego:
-Przepraszam jest tu jakichś złodziej
-Nie
-Jak to?
-Niema ostatniego wypuściliśmy 2tygodnie temu.
-Japierdol*
Wracam z brakiem ochoty do życia do limuzyny. Tym razem był to tylko powrót 15min i w domu.
-Ross Ross.-wołam
-Czego
-Nie widziałeś jej. Gdzie jest Vika??- Mówie smutno
Ross się tylko podejżliwie uśmiechnął, i zarzucił kaptur jakaś karka wyleciała i spadła mi na głowe i przyponiała mi się zagadka.
piątek, 30 maja 2014
ROZDZIAŁ III zgodnie z planem
czwartek, 29 maja 2014
ROZDZIAŁ II trasa
Wow Niewierze ze to już tydzień jak mieszkam z R5, NIESAMOWITE.-Myślę
-Rydian przynieś mi wodę- prosi Rydel
-No ok dla ciebie wszystko-odpowiadam
-Dzięki. A co ty taki smutny
-A nic..
-No przecież widzę, powiedz.
-Miałem dziewczynę która została tam, w L.A.
-Oh, współczuje. Może pójdź porozmawiać o tym z Rossem.
-Dobra.
Kiedy szukałem Ross'a zauważyłem gdzieś na tyle brunetkę. Pomyślałem, że w R5 nie ma brunetki, podchodze bliżej,nie widzę bliżej, nadal nic podchodzę jeszcze bliżej
-No co własnej dziewczyny nie widziałeś??-mówi Brunetka
-Viktoria??-Pytam
-Nie kuźwa Weronika, no raczej kochanie.
Podbiegam do dziewczyny i czule ją przytulam.
-Przepraszam że cie tam zostawiłem. Nie pomyślałem. Przepraszam cię.-mówiąc to pocałowałem ją na przeprosiny.
-W sumie jak zwykle masz szczęście że Ross mi o tym powiedział, bo bym sie załamała.
-Nom, muszę mu podziękować
-Jest w pod kołdrą jeszcze śpi.
-Jeszcze??
-Jeszcze
Rydian szuka Ross'a gdy nagle słyszy jakieś przedziwne odgłosy:
-Viki nie tak ostro.
Wszedłem tam i co widzę?? Ross'a Który leży bez koszulki na manekinie z naklejoną twarzą Viktori, i Całuje go (manekina). Mam nadzieje że nie był kompletnie nagi. Po cichutku wychodzę z pokoju zamykam drzwi i...
-Stój!- Rozkazuje mi głos z pokoju
Przełykam przestraszony ślinę i nie odpowiadam
-Wejdź tu.
Dalej się ukrywam
-Rydian wiem, że to ty.
Ponownie przełykam ślinę i wchodzę. Bosz ten opieprz dramat nigdy nie zapomnę tego co tam było. A zwłaszcza dlatego bo moje przewidywania były zgodne, BYŁ NAGI!!! Współczuje manekinowi. Ale od teraz wiem że powinienem bronić Viki, mam nadzieje, że nie zrobi z niej manekina. Na następny dzień pogodziłem się z Ross'em ale powiedziałem mu, że mam ochotę go zabić. Myślałem, że mu to przeszło lecz po trasie zaczął do niej zarywać. Było to tak, że pierwszego dnia w szkole usiadł koło Viki. Zaczął do niej mówić:
-Kotku co robisz dziś po szkole-mówił do niej głaskając ją po udzie.
-Odwal się! Ross ja mam chłopaka.
Cała klasa zaczęła się śmiać po czym do Viktorii podeszła Nauczycielka
-Viktorio Lee co to za wyrażanie się i to pierwszego dnia w szkole.
-Przepraszam pani p...
-Ci ci ci- Przerwał Ross który położył palec na jej ustach- Proszę pani to moja wina.
-O! Ross zaskoczyłeś mnie. Przyznałeś się do winy.-mówi nauczycielka
-Do winy sriny.-zamamrotał
-Słucham!
-Rucham!
-Do dyrektora!
-Bo
-Gówno K**** natychmiast stąd wypier*alaj
-Dobrze już idę i odrazu zgłoszę skargę o wulgaryzmy wobec uczniów
-Bardzo dobrze idź Ross-odezwał się głos
-Ross siedź tu już nic się nie stało. Kto to powiedział !!!-wrzasnęła psorka
-Podejrzewam człowieka- mówi Rydian
-Rydian czy to ty??
-Nie owłosiona rybo.
-Że co??
-ymm... To?!
-Do dyra ale to już
-Dobrze.
Ross patrzy na niego jak na jakąś niedorajde.
Na następny dzień w szkole
-Dzieńdoberek mysie pysie- wchodzi jakaś blondynka
-Pfe pni a gdie jes pni psol-mówi jakiś kujon z wadą wymowy
-Pani Maselniczka została zwolniona. Więc jestem waszą nową wychowawczynią ale możecie mówić do mnie ciociu myszko.
Ross odwraca na Rydiana wzrok i szczęka mu opada ze zdziwienia.
-Tak się to robi- mówię
-Co się robi kochanie??
-Proszę tak do mnie nie mówić. Tak się robi zadanie bo tłumaczyłem to koledze.
-Czy to prawda Allan (chłopak z ławki)
-Ymm... ummm...- zastanawia się.
Wpiore ci po szkole jak powiesz nie pokazuje mu na migi
-Y-y-yhy-kończy chłopak
-No dobrze-kończy "ciocia"
Gdy wróciliśmy do domu Ross pobiegł do swojego pokoju i zamknął drzwi na klucz, myślę: Tak nareszcie mogę spędzić więcej czasu z kotkiem. Biegnę się z nią przywitać bo musiałem jak zawsze zostać po lekcjach (wisi mi to) wchodzę do, pokoju pusto. Znów słyszę odgłosy z pokoju Ross'a. Tym razem dwa głosy męski i żeński, dźwięk klucza, klucz spadł, znów drzwi się otwierają i brzdęk, dopiero za trzecim razem wypada z pokoju Vika
-Jezu Vikuś mam nadzieje że...
-Nie, jeszcze mu się to nie udało.
-Masz ochotę się przejść.
-Jasne.
Wychodzimy na plaże. Idziemy brzegiem. Chłodna woda smyra nas po stopach. Idziemy coraz szybciej. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zwykły słoneczny dzień zamienia się w zmierzch, zachód słońca był niesamowicie piękny, w tym czasie rysowaliśmy sobie serca z naszymi imionami w piasku, które co fala zamazywało. Gdy nagle zaczęła się ulewa, biegliśmy jak najszybciej ale mimo to byliśmy nadal szczęśliwi. wbiegamy cali mokrzy do domu.
-Idź się przebierz zaraz przyjdę- mówi Rydian
-Jasne-odpowiada
Ściągam czapkę, otrzepuje włosy z kropli wody. Otwieram drugie drzwi i...
-Stój-mówi Ross ściskając moje ramię
-Znowu-mówię podnosząc pięty w górę i w dół
-Słuchaj ona jest moja i tylko moja.
środa, 28 maja 2014
ROZDZIAŁ I spotkanie
Oczami rydiana